"Zapomniany świat" to książka Tomasza Trzcińskiego o problemie głodu w krajach Globalnego Południa. 

Fragment rozdziału 7


Czy wiesz, że kiedy biedny świat umiera z głodu, Zachód wyrzuca jedzenie?

  

   W wielu z nas pokutuje fałszywe przekonanie, że na świecie jest zbyt mało żywności w stosunku do liczby osób cierpiących z głodu. Uważamy też, że lawinowy przyrost naturalny pogarsza tę sytuację. W rzeczywistości współczesny świat wyrzuca i marnuje ogromne ilości pożywienia. Każdego roku mieszkańcy bogatych krajów wyrzucają taką ilość żywności, która jest równa łącznej jej produkcji w Afryce Subsaharyjskiej – to około 230 milionów ton. Tak ogromna ilość jedzenia zapobiegłaby śmierci głodowej kilku milionów ludzi. Z kolei według FAO rocznie na całym świecie marnuje się 1,3 miliarda ton żywności! Marnotrawstwo żywnościowe jest specjalnością krajów bogatych. W nich na jednego mieszkańca przypada 95-15 kilogramów wyrzuconych produktów. W Afryce Subsaharyjskiej jest to 6-11 kilogramów. Problem ten dotyczy też krajów azjatyckich, w których modny staje się zachodni styl życia.

   Aby jednorazowo nakarmić ludzi głodujących, wystarczy ok. 30 mld dolarów (istnieje co do tego wiele szacunków, to jeden z nich). To mniej niż rocznie wart jest przemysł perfum w Stanach Zjednoczonych. Zapewne przemysł skarpetek czy gadżetów komputerowych generuje analogiczne zyski.

   Kultura zachodnia jest kulturą wyrzucania jedzenia. To daje poczucie władzy i komfortu. Jeśli stać Cię na to, aby wywalić na śmietnik niedojedzony obiad, to znaczy, że jesteś bogaty, osiągnąłeś życiowy sukces i nie masz się o co martwić.

Institution of Mechanical Engineers ImechE opublikował w 2003 roku raport, który pokazał, że połowa produkowanej na Ziemi żywności nie jest zjadana. Na świecie produkuje się ok. 4 mld ton żywności rocznie. Jednak żywność ta często bywa wadliwie zbierana, przechowywana i transportowana. Około 30 – 50 procent tych produktów nie trafia na nasze stoły. Jedzenie po prostu wędruje na śmietnik. W procesie produkcji niezjadanej żywności niszczymy ziemię, tracimy wodę, marnujemy energię i nawozy. We Włoszech co roku wyrzuca się żywność o wartości 37 miliardów Euro. W USA według danych National Resource Defense Council (Ministerstwa Ochrony Zasobów Naturalnych) 40% żywności trafia na śmietnik. Z kolei w Anglii każdego dnia wyrzuca się 4 miliony jabłek, pięć milionów ziemniaków, 1,5 miliona bananów. Tak, to nie pomyłka. Dziennie.

   W Argentynie Instytut Ochrony Zdrowia Wydziału Inżynierii Uniwersytetu w Buenos Aires w roku 2011 wykazał, że każdego dnia w tym mieście wyrzuca się od 250 do 300 ton żywności – to 550 tysięcy porcji. Na pozór mamy tutaj do czynienia ze zjawiskiem zachodniego konsumpcjonizmu i zwykłą rozrzutnością. Ale to nie tylko problem krajów zachodnich. Jedzenie marnuje się też w krajach rozwijających się. Gnije na polach, psuje się w magazynach, niszczeje w trakcie transportu ze względu na złą infrastrukturę komunikacyjną. Raport Institution of Mechanical Engineers donosi, że w Azji Południowo–Wschodniej rocznie marnuje się 180 milionów ton ryżu. W Chinach te straty wynoszą 45% produkcji, zaś w Wietnamie aż 80%.

   Jedzenie jest marnotrawione na każdym etapie jego produkcji. W Europie i w Stanach Zjednoczonych wiele plonów zostaje po prostu niezebranych z pól, gdyż zdaniem hodowców nie spełniają one norm (na przykład owoce uznaje się za zbyt małe, choć są zdrowe i jadalne). W krajach biednych z kolei półprodukty żywnościowe są źle magazynowane i niszczeją. Mieszkańcy bardzo bogatych krajów nie doceniają wartości jedzenia. Skala marnotrawstwa na poziomie gospodarstw domowych jest porażająca. Według badań, w Wielkiej Brytanii można by zaoszczędzić 60% żywności wyrzucanej przez domowników. Daje to oszczędności rzędu 565 funtów na osobę w skali roku. Pozwoliłoby to statystycznej rodzinie zakupić używany samochód. Na marnowanie jedzenia w europejskich i amerykańskich gospodarstwach domowych mają wpływ bardzo negatywne nawyki żywieniowe i brak świadomości tego, jakim dobrem jest jedzenie.

   W marnotrawieniu żywności dużą rolę odgrywają supermarkety i duże sklepy spożywcze. Żywność jest niejednokrotnie wyrzucana na długo przed przekroczeniem okresu ważności, gdyż stale konkuruje ze świeżymi wyrobami. Gnijące na śmietnikach jedzenie zatruwa nasze środowisko. W Wielkiej Brytanii wyrzuca się więcej żywności niż opakowań. Powoduje to nagromadzenie „żywnościowych śmieci”. Co więcej, ogromne marnotrawstwo żywności prowadzi do przyśpieszenia zmian klimatycznych. Na przykład metan pochodzący z gnijących produktów spożywczych jest do dwudziestu razy groźniejszy niż dwutlenek węgla.

   Czytając tę książkę, być może zadałeś sobie pytanie, czy powinniśmy pomagać krajom Trzeciego Świata, jeśli w Polsce tak wielu ludzi cierpi z powodu biedy. Ulice Warszawy, Krakowa i wielu innych miast są pełne biednych i głodnych ludzi. Czy to nie o nich powinniśmy w pierwszym rzędzie się zatroszczyć?

   Trzeba zauważyć, że w Polsce ilość dostępnego jedzenia przekracza zdecydowanie potrzeby społeczeństwa. W gruncie rzeczy stać nas na wykarmienie wszystkich Polaków i dodatkowo wysyłanie ogromnych pakietów pomocy humanitarnej za granicę. W Polsce, według danych Eurostatu, już w 2006 roku marnowano blisko 9 mln ton żywności. Produkcja odpowiedzialna jest za marnowanie blisko 6,6 mln ton żywności, ale same gospodarstwa domowe wyrzucają 2 mln ton jedzenia. Plasujemy się na piątym miejscu w Europie. Przed nami są tylko Wielka Brytania, Niemcy, Francja i Holandia. Na to (haniebne) zjawisko z pewnością ma wpływ postępująca supermarketyzacja kraju i zmieniające się nawyki żywieniowe. Bogacący się Polacy nie liczą się z tak ważnym produktem, jakim jest żywność.

   W 2014 roku MillwardBrown na zlecenie Federacji Polskich Banów Żywności przeprowadził badanie na temat przyczyn tak wysokiego marnotrawstwa jedzenia w naszym kraju. Powody są iście banalne. Najczęściej jedzenie jest wyrzucane, gdyż: przegapiono termin przydatności do spożycia (46%), niewłaściwie przechowywano żywność (33%), zakupiono zły jakościowo produkt (22%), przygotowano zbyt duże porcje posiłków (21%) lub zrobiono zbyt duże zakupy (21%). To pokazuje „poziom nonszalancji” współczesnego Polaka. Czy w czasach komunizmu ludzie z taką łatwością wyrzucali jedzenie?

   Stosunek do żywności i jej marnotrawienie to skutek uboczny współczesnej kultury. Daliśmy się nabrać na swoisty hedonizm i brak szacunku dla tego, co jest naprawdę ważne. Szkoda tylko, że dla tak wielu ludzi minimalna nawet racja żywności to marzenie. Od jego realizacji zależy, czy kiedyś pójdą do szkół, założą rodziny i podejmą pracę. Na razie realizacja tego pierwszego pragnienia może być niezwykle skomplikowana. Pamiętajmy o tym. Również w Polsce.



Powrót do sekcji FRAGMENTY